Strona główna / Europa

Kraina przepychu

Podróżując po Niemczech w poszukiwaniu inności i odrębności, trafimy na Bawarię – region i państwo federalne, gdzie nawet miłość wyznaje się inaczej („I mog di”).

Alpejskie szczyty, polodowcowe jeziora, romantyczne zamki, a może popijanie słynnego piwa lub zajadanie się golonką czy preclami? Pomysłów na spędzanie czasu w Bawarii nie brakuje – łatwo jednak wpaść w pułapkę stereotypów i kiczowatych skojarzeń. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że słowo „kicz” powstało w XIX w. właśnie w Monachium na określenie tandety, słodkich obrazków w pozłacanych ramkach, które miały się podobać szerokiej publiczności.

Miłość do sztuki. Bajkowy zamek Neuschwanstein, wzniesiony dla króla Bawarii – Ludwika II, był i jest odbiciem XIX-wiecznego stylu myślenia oraz poszukiwań tożsamości narodowej przez władcę. Po jego śmierci w 1886 r. mieszkańcy, a później też turyści, zaczęli go postrzegać jako symbol kiczu. Każdy władca Bawarii, która od 1180 r. była rządzona przez rodzinę Wittelsbachów, budował. Dynastia, która stabilnie prowadziła Bawarię od księstwa aż po królestwo, nie przetrwała rewolucji rad komunistycznych w 1918 r. Abdykowali, zostawiając wiele zamków, pałaców i włości. Historia i pamięć ludzi okazały się, jak na te zawirowania polityczne, nader łaskawe. Po Wittelsbachach pozostały budowle i bogactwo, które można podziwiać w muzeach całej Bawarii. W Starej Pinakotece w Monachium znajdziemy dzieła Leonarda da Vinci, Rafaela, Botticellego, Dürera czy van Dycka.

Król Ludwik I określał artystów swoją „dumą i chlubą”. Kochał Monachium i pozostawił po sobie Plac Królewski, Ludwigstrasse, pinakoteki czy monumentalny pomnik Bawarii. Zasługi tego władcy można by wymieniać bez końca. Ludwik I dał podwaliny Monachium jako miastu sztuki, które dla wszystkich stało otworem. Również dla Polaków, którzy studiując w Akademii oraz w pracowniach profesorskich, malowali tzw. sosy monachijskie, czyli obrazy w odcieniach brązu i szarości. Kossakowie, Gierymscy, Malczewski, Brandt, Boznańska czy Stryjeńska cenili możliwość zdobywania kunsztu i sprzedaży swych dzieł na kwartalnych targach sztuki. Miłośnikom sztuki współczesnej polecam Muzeum Brandhorst.

Architektoniczny przesyt. Bawaria, największy land w Niemczech, ma czym zachęcić turystów: Monachium, Norymberga, Augsburg, Bamberg, Rothenburg ob der Tauber. Najciekawsze są jednak miasteczka do 40 tysięcy mieszkańców, jak np. Neuburg an der Donau, Landsberg am Lech, Freising. Swą świetność zawdzięczały szlakom handlowym, w tym solnym, które z Salzburga, z Reichenhall prowadziły na Zachód. Godny uwagi jest również 70-tysięczny Landshut, niegdyś siedziba rodu Wittelsbachów i książąt, jedno z ważniejszych miast regionu, które straciło znaczenie polityczne, gdy Monachium zostało centralną stolicą całej Bawarii. Przez oba miasta płynie ta sama rzeka – Izara. Łączy je też Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana, który wcześniej działał w Landshut, a obecnie znajduje się w Monachium.

Landshut zachował gotycki charakter z pewnymi elementami renesansu, jak np. rezydencja, która była pierwszą budowlą w tym stylu na terenie obecnych Niemiec. Wśród turystów popularny jest festyn, który nazywa się tu „polskim weselem”. Co 4 lata wspomina się huczne wesele z 1475 r. Jerzego Bogatego, władcy z Wittelsbachów, z polską królewną Jadwigą, córką Kazimierza Jagiellończyka. Kolejna impreza zaplanowana była na 2021 r., ale już teraz zdecydowano się na przesunięcie jej na 2023 r. (od 30 czerwca do 23 lipca). Przy wizycie w Landshut warto również wejść na zamek Trausnitz oraz do halowego kościoła św. Marcina, którego 131-metrowa ceglana wieża jest najwyższa na świecie.

Bardzo typowy dla Bawarii jest podział miasta na górne i dolne. Tak jest też w Neuburg an der Donau, rozwijającym się nad Dunajem miasteczku przy rezydencji rodziny Wittelsbachów. Została tu architektonicznie podkreślona rola przedmieścia w górnej części z klasztorami i domami patrycjuszy, stanowiącymi ostoję doby kontrreformacji. To dla kościoła jezuitów zamówiono u Rubensa w 1617 r. dzieło Sąd ostateczny, które w nawie głównej miało stać się obrazem przewodnim w teologicznych dysputach. Ogrom nagości na ponad 6 m wysokości okazał się jednak zbyt kontrowersyjny i po krótkim czasie zasłonięto dzieło płótnem. Teraz wisi w Starej Pinakotece w Monachium. W Neuburg an der Donau zachwyca też rezydencja z renesansowym dziedzińcem, arkadami i kamiennymi figurami.

Gotyk i renesans w kościołach Górnej i Dolnej Bawarii zostały w większości zniszczone podczas potopu szwedzkiego i wojny trzydziestoletniej. Kościół katolicki, odbudowując klasztory i miejsca kultu czy pielgrzymek, kierował się najnowocześniejszym wówczas stylem: rokoko. Polecam trasy rowerem lub samochodem ich śladami. Weltenburg, Fürstenfeldbruck, Steingaden, Wieskirche, Benediktbeuern, Ottobeuren – to tylko niektóre z nich. Po dwóch dniach stawania oko w oko z barokowym theatrum sacrum staniemy się mistrzami rozpoznawania szczegółów, odczytywania treści teologicznych, a nade wszystko rozróżniania kunsztu braci Asamów czy Zimmermannów. Po takiej bogatej (dosłownie) trasie najlepiej odpocząć w minimalistycznym stylu. Czy może być coś piękniejszego niż tafla jeziora Ammer lub Starnberg? Zielone łąki i bursztyn piwa?

Przesyt architektoniczny i sztukatorski, wynikający z konkretnej sytuacji historycznej XVIII w., można by uznać za kicz. Nie pojedynczy kościół, lecz ich liczbę możemy odebrać w ten sposób. Wszystko zależy od naszego nastawienia, wiedzy i celu poszukiwań. Bo gdy miara się przebierze w bursztynowym trunku (warzonym zgodnie z prawem czystości piwa z 1516 r.), kiczem będzie rząd kufli i bawarska muzyka. Jak wspominała pewna siostra augustianka spod Monachium: „Piwo jest zdrowe, gdy się je pije, a nie chleje”. Ze sztuką bywa podobnie.

Zamknij