Strona główna / Afryka

Mwaka Kogwa – dzień nie jak co dzień

Mówią, że co kraj, to obyczaj. Hiszpanie mają swoje pomidorowe powody do świętowania Tomatiny, Włosi pomarańczowe do obchodzenia Battaglia delle Arance, z kolei na Zanzibarze przyczyny Mwaka Kogwa są bananowe.

Setki lat temu na Zanzibar przypłynęło pięć łodzi perskiego ludu Shirazi. Jedna z nich zacumowała w Makunduchi, a na ląd zeszli wtedy jedni z pierwszych ludzi krzewiących tutaj kulturę Zoroastrian. Wyznawcami tej religii byli Freddie Mercury i jego rodzice. Wiele obyczajów i tradycji pozostało w niezmienionej formie. Ale Mwaka Kogwa, czyli obchody nowego roku, ewoluowała i jest dziś wielkim, hucznym festiwalem. Odbywa się w lipcu, a dokładną jego datę ustala się kilka miesięcy wcześniej. Zwieńczeniem trzydniowego świętowania jest… niezła jatka.

Pamiętam, jak pierwszy raz byłam w Makunduchi z Haji Simbą. Pokazał mi wtedy pole – wielki plac, dookoła którego rosły baobaby i bananowce. Opowiadał o tym miejscu z nieskrywanym podnieceniem i oznajmił, że to właśnie tu odbywa się Mwaka Kogwa. „Co takiego?” – zapytałam. „Coroczna bananowa bitwa!” – odpowiedział Haji Simba. Po trzech miesiącach sama miałam okazję być jej świadkiem.

Piątek 17.07.2020 r.

Od rana w wiosce czuć było podniosłość chwili. Kobiety ubrane w swoje najlepsze suknie. Dzieciaki roześmiane i rozkrzyczane jeszcze bardziej niż zwykle. Mężczyźni w dobrych humorach. Wszyscy obierają jeden kierunek. Wyglądało to zabawnie, bo zazwyczaj na trasie do Makunduchi prędzej miniesz autem krowę lub kozę… a tu RUCH! Mnóstwo aut, rowerów, daladala (lokalnych busów). Dojeżdżając do wioskowego ronda, utknęliśmy w korku. Grupki ludzi maszerują i zagrzewają się do walki, przyśpiewując piosenki. I to nie byle jakie: bardzo wulgarne i obraźliwe, czysta prowokacja! Część chłopaków przebrała się za kobiety – wszak najgorzej dostać łomot od dziewczyny.

Powoli w końcu wyjechaliśmy z korka i dotarliśmy na miejsce bitwy. Na razie wszyscy się jeszcze schodzą. Wbiegają pierwsze grupki, zespoły, drużyny… Trudno ich nawet nazwać. Krzyczą, wyzywają się, zaraz potem się śmieją i machają do zgromadzonych. Pojawiają się coraz to kolejne grupy zawodników, jest ich w sumie kilkadziesiąt, a ludzi kilkaset. Na drzewie siedzi sędzia i bacznie się wszystkiemu przygląda. Wjeżdża auto z przygotowanymi kijami z pni bananowców. Każdy ma kij? No to zaczynamy!

Niby wiedziałam, czego się spodziewać, ale ku mojemu ogromnemu zdumieniu ludzie zaczęli się bić nie na żarty. Wrzawa! W sekundzie zrobiło się siwo i wilgotno. W powietrze wzbił się kurz, miazga z bananowych kijów wydzielała przyjemny, słodki zapach. Szok i niedowierzanie. Bananowe kije szybko się łamią, więc co jakieś 15 minut autami dostarczana jest świeża broń. Bitwa trwa około 2 godzin. Potem nagle (nie mam pojęcia, jaki jest sygnał „STOP”) robi się cicho i spokojnie. Na środku – tam, gdzie jeszcze przed chwilą kotłowały się ręce i kije – staje wielki płomień. Przed walką specjalnie wyznaczona osoba wykonuje piramidę, która po wszystkim jest podpalana. Kierunek i rodzaj dymu jest przepowiednią na kolejny rok. Czy będzie on spokojny? Czy goździkowe zbiory będą obfite? Czy będą w rodzinie zdrowie i pieniądze? Można to porównać do andrzejkowych wróżb z wosku. Potem plac szybko pustoszeje i zostają tylko połamane bananowe kije. Ot, taki dzień… Dzień nie jak co dzień. Wieczorem pojawi się muzyka, będą tańce i prezenty dla dzieci, zapanuje prawdziwa dzika radość.

W kulturze wschodnioafrykańskiej istnieje wiele powiedzeń typu: „Hakuna matata”, „Hamna shida”, „Hakuna tabu”, a wszystko to znaczy: „Nie ma problemu”. Coś w tym jest, że ludzi na Zanzibarze trudno wyprowadzić z równowagi. Nie mają też zbyt wielu powodów, żeby się kłócić. Jest wszechpanująca hakuna matata – bezkonfliktowość. Ci ludzie nie są jednak święci, każdemu czasem zdarza się zdenerwować. Powie wtedy „Basi!”, czyli „Dość!”. I już. O ile kłócić się, krzyczeć, wyzywać i przeklinać w kulturze Swahili nie wypada, o tyle Mwaka Kogwa pozwala dać upust wszystkim emocjom. Można się wyżyć, wyszaleć, wyrzucić z siebie złość, i to na tyle skutecznie, by nie wracać do problemu, który zostanie dosłownie wybity z głowy.

Zamknij