Strona główna / WEWNĄTRZ PODRÓŻY

Podróż w pamięci

„Ze wszystkich książek na świecie najlepsze historie można znaleźć na stronach paszportu”
/autor nieznany/
Ostatnio (a zbierałam się od ponad miesiąca), w trakcie porządkowania szpargałów w moim pokoju,
wpadł mi w ręce mój stary paszport. Nieco wytarty i podniszczony, ale nadal z dumnie połyskującym
orzełkiem. Fakt, trochę ze mną przeżył… Poza zdjęciem (to ja??), wizami i pieczątkami w zasadzie,
wydawałoby się, nic innego tam nie ma. Ale to tylko pozornie. Zaczęłam machinalnie przewracać kartka
po kartce, próbując rozszyfrowywać kolejne pieczątki. Każda z nich przywoływała we mnie jakieś
wspomnienia, przeżycia, osoby, czasem trochę mgliste, ale jednak pamiętane przez lata. O, pieczątka
z Colombo! Sri Lanka – „Łza Indii” – to była jedna z moich pierwszych wypraw. Mimo upływu czasu, ciągle
mam w pamięci to wszystko, co tam widziałam, czego spróbowałam i co przeżyłam.

Fot. Shutterstock

„Podróżowanie jest brutalne. Zmusza cię do ufania obcym i porzucenia wszelkiego, co znane
i komfortowe. Jesteś cały czas wybity z równowagi. Nic nie należy do ciebie poza najważniejszym

  • powietrzem, snem, marzeniami, morzem i niebem” /Casare Pavese/
    To był mój pierwszy kontakt z Azją – już przy wyjściu z samolotu, mimo bardzo wczesnej pory (to była
    chyba 5 rano), na dzień dobry dostaje się w nozdrza falą wilgotnego gorąca. I ten zapach, który unosi się
    w powietrzu, tak charakterystyczny, tego nie ma nigdzie w tzw. białej cywilizacji. Pierwsze godziny w
    nowym kraju to zawsze jakaś niepewność i dreszczyk emocji. Teoretycznie wiedziałam, czego się
    spodziewać, ale jednak uczucie pewnego zagubienia i małej adrenaliny było nie do opanowania.
    Pamiętam do dziś moje wejście do autobusu i szok – byłam jedyną białą wśród tubylców o kolorach
    od beżowego po antracyt i do tego jedyną kobietą, ale dla nich to nie było nic nadzwyczajnego – są
    przyjaźni i przyzwyczajeni do turystów z innego świata. Ruszyliśmy. Wstawał dzień i pierwsze promienie
    słońca zaczynały rozświetlać gaje palmowe, pola i wioski, w których z wolna budziło się życie –
    mężczyźni przygotowujący swoje tuk-tuki i skutery do kolejnego dnia pracy, kobiety rozpalające domowe
    ogniska, dzieciaki idące poboczem do szkoły, ubrane jednakowo w białe mundurki, mocno kontrastujące
    z czerwonobrązową ziemią. Pierwsza jazda miejscową komunikacją może przyprawić o zawał – jeżdżą
    po azjatycku, hardkorowo, środkiem drogi i dopiero w ostatniej chwili zjeżdżają na bok przed jadącymi z
    przeciwka. Zamiast kierunkowskazów jest klakson. Co wrażliwsi powinni siadać tak, żeby nie widzieć
    sytuacji z przodu.
    Czas na Sri Lance płynie dużo wolniej niż w Polsce. Życie toczy się swoim powolnym tempem i to urzeka
    wielu, którzy tu przybyli. Wyjątkiem jest Colombo i większe miasta, ale największy urok tej wyspy to
    właśnie wioski, lasy, góry i wspaniałe plaże nad oceanem.
    Nie będę tu wymieniać po kolei atrakcji turystycznych Sri Lanki, bo to każdy znajdzie w googlach,
    jakimkolwiek przewodniku turystycznym czy dowolnym katalogu biura podróży. To, co jest w niej
    niesamowite, to urok kolonialnych miasteczek i wiosek, przepiękne świątynie przesycone zapachem
    kadzidła i lotosu (tam zasłaniamy ramiona i kolana), tajemniczo uśmiechnięte posągi niezliczonych
    Buddów (nigdy nie robimy selfików z Buddą stojąc do niego tyłem), parki narodowe pełne egzotycznych
    zwierząt, miękki piasek plaż i kojący szum oceanu (surfing, snorkeling lub po prostu „plażing”), najlepsza
    na świecie herbata i jedzenie o niezrównanym aromacie i smaku. Oczywiście nie zapominajmy o
    alkoholu… wiecie dlaczego 😉
    Ale nie tylko leżenie, zwiedzanie i jedzenie – warto też spędzić trochę czasu z Tamilkami na plantacjach
    cejlońskiej herbaty, wspiąć się na kilka górskich szczytów, zejść pod ziemię z górnikami w poszukiwaniu
    szafirów albo przejechać się koleją podziwiając zapierające dech w piersiach widoki. Sri Lanka to także
    raj dla surferów, ale jeśli nie lubicie albo nie umiecie, to warto spróbować snorkelingu, wędkowania i
    obserwowania wielorybów i delfinów.
    Znakomita większość tubylców mówi po angielsku. Co ciekawe w miejscach atrakcji turystycznych –
    często zwykły, prosty chłopak, zarabiający jako przewodnik, mówi swobodnie w pięciu (!) językach – po
    angielsku, niemiecku, francusku, włosku i rosyjsku. Za opłatą będzie Wam towarzyszył od chwili, gdy
    wysiądziecie z autobusu aż do powrotu, opowiadając historię danego miejsca, służąc pomocą w czasie
    wędrówki i zabawiając różnymi historyjkami, bynajmniej nie wykutymi na blachę i wyklepanymi jak
    uczniak w szkole. Takich jak on jest tam mnóstwo… Oczywiście, jak to w Azji, nie ma nic za darmo i
    każdy będzie chciał na Was zarobić. Jeśli lubicie i umiecie się targować, możecie kupić coś
    niekoniecznie potrzebnego za nieduże pieniądze. Jak nie umiecie i często kupujecie pod wpływem
    impulsu, można pozbyć się waluty w parę chwil…
    Cejlon trzeba poczuć „całym swoim jestestwem”, chłonąć jego klimat i ludzi, spróbować absolutnie
    fenomenalnego jedzenia i przede wszystkim owoców i orzechów. Jeśli już o kulinariach mowa –

najlepsze curry na świecie; najlepsze nerkowce, jakie kiedykolwiek jadłam; przyprawy nieporównywalne
do tych marketowych w Polsce – pieprz, kurkuma, gałka muszkatołowa, imbir; no i oczywiście herbata.
Absolutny must have!
Sri Lankę w ciemno polecam tym, którzy pierwszy raz wybierają się do Azji – jest bardzo przyjazna, łatwo
o nocleg i transport, a tubylcy chętnie pomagają. W zasadzie jest bezpiecznie, ale zachowajmy rozsądek
jak wszędzie – nie nośmy przy sobie dużej gotówki i paszportu, unikajmy dużej ilości biżuterii, plecak czy
torebkę miejmy zawsze w rękach, a numery alarmowe zawsze przy sobie. Sri Lanka to przede
wszystkim niesamowici ludzie, których otwartość i serdeczność zostają w człowieku na bardzo długo. Do
tego powalające krajobrazy, cudowne piaszczyste plaże, pyszne jedzenie, tropikalne owoce i wspaniałe
ostre curry, że nawet ten nieznośny, tropikalny klimat przestaje doskwierać. Tak jak ja, z żalem będziecie
opuszczać tę gościnną wyspę, obiecując sobie solennie, że na pewno tam jeszcze wrócicie.

Zamknij