Strona główna / Australia

Witajcie w raju

Mniej więcej 1500 km na wschód od Filipin i 1300 km na zachód od wyspy Guam rozciąga się bajeczny archipelag Palau. Miejsce niezniszczone masową turystyką, zachwycające turkusowymi wodami, dziewiczymi rafami koralowymi, bujną roślinnością, podwodnymi stworzeniami i tradycjami rdzennych mieszkańców.

Bajkowe jezioro meduz. fot. Yoko Tomita

Cztery lata temu miałam okazję poznać Matta Hardinga, youtubera znanego z serii filmów, w których łączy ludzi poprzez taniec – podbił serca milionów widzów na całym świecie. Zapytałam go wówczas, który zakątek świata, spośród około 150 krajów, które miał okazję odwiedzić, uważa za najciekawszy. Jako pierwszy z nich bez zastanowienia wymienił Palau. Opisał je jako miejsce, w którym możesz nurkować z gromadą rekinów, jednocześnie podziwiając zatopione wraki z II wojny światowej. Wspomniał również o specjalnych kamieniach, które niegdyś używane były jako lokalne pieniądze, a swoją wysoką wartość i miejsce w palauańskiej tradycji zachowały do dziś. To wystarczyło, żeby Palau mnie zaintrygowało. Nie spodziewałam się, że po trzech latach dane mi będzie odwiedzić to cudowne miejsce i przekonać się o jego niezwykłości.

Podwodne Serengeti

Palau to archipelag na Oceanie Spokojnym należący do Mikronezji, składający się z około 350 wysp, z których tylko osiem jest zamieszkałych przez ludzi. Reszta to bezludne wyspy uformowane z koralowców i wapieni, oficjalnie znane pod nazwą Rock Islands. Niektóre składają się tylko z wapiennej skały pokrytej bujną roślinnością, inne zaś oferują piaszczyste plaże, ukryte jeziora, lasy i turkusowe laguny.

Jedną z największych atrakcji archipelagu jest bajkowe jezioro meduz położone na wyspie Eil Malk. Na świecie na ma wielu miejsc, gdzie możemy się zanurzyć wśród milionów przepięknych i niegroźnych dla człowieka tego typu stworzeń.

Mieszkańcy są dumni ze swojej ojczyzny i z wielkim szacunkiem podchodzą do natury, która ich otacza. Palau jako pierwszy kraj na świecie wprowadziło zakaz sprzedaży i używania kremów do opalania zawierających substancje szkodliwe dla rafy koralowej. Ponadto założono tutaj pierwsze na świecie rekinie sanktuarium i zakazano komercyjnych połowów ryb na obszarze obejmującym teren wielkości Francji.

Palau nie bez powodu jest nazywane podwodnym Serengeti i uznawane za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie. Szykujcie się na bliskie spotkanie z ogromnymi ławicami różnorodnych ryb, morskimi żółwiami, majestatycznymi płaszczkami i rekinami. Archipelag zachwyci również ornitologów. Na wyspach znajdziemy około 149 gatunków ptaków, z czego 10 z nich to gatunki endemiczne.

Atol Kayangel – obszar archipelagu najbardziej wysunięty na północ. fot. Arkie Mifa

Podwodne muzeum

Jeśli interesuje Was historia, to również miejsce dla Was. W 1944 r. odbyła się tutaj jedna z największych bitew na Pacyfiku, w której Amerykanom udało się odbić archipelag z rąk Japończyków. Żeby było ciekawiej, ślady wojny odkryjecie zarówno na lądzie (na wyspie Pelieu), jak i pod wodą, podziwiając zatopione wraki i samoloty. Jeśli nie masz licencji nurkowej, nie martw się – wiele raf koralowych i zabytków znajduje się dość płytko, więc często wystarczy tylko maska i płetwy.

Dziedzictwo kulturowe

Palau to nie tylko dziewicza przyroda i podwodne atrakcje, lecz przede wszystkim bogactwo kultury i ojczyzna przesympatycznych mieszkańców. Pomimo że na Palau dominuje chrześcijaństwo (w związku z działalnością hiszpańskich misjonarzy w XIX w.), po dziś dzień praktykowane są dawne wierzenia i tradycje. Jedną z najważniejszych jest omengat – ceremonia narodzin pierwszego dziecka. Świeżo upieczone mamy poddawane są kilkudniowym naturalnym zabiegom mającym na celu upiększenie ciała po porodzie. Ostatniego dnia młoda mama prezentowana jest w tradycyjnym stroju rodzinie swojego męża. W ten sposób celebruje się płodność, kobiecość i narodziny nowego potomka. Bardzo ważną częścią palauańskiej kultury są wspomniane już kamienie służące niegdyś jako lokalne pieniądze. Składane są jako podarunek kobiecie z okazji ważnych wydarzeń w jej życiu.

Młoda mama Luca Takeko Techitong czeka na zaprezentowanie się rodzinie swojego męża podczas ceremonii Omengat.   fot. Masasinge Tellei Hideo

Nie ma nic lepszego niż Pacyfik

Nigdzie indziej na świecie nie widziałam tak różnych kolorów wody jak na Palau – od odcieni błękitu, turkusu i granatu po szmaragd i seledyn. Kiedyś mój kolega kapitan wypowiedział słowa, które na zawsze zostały w mojej pamięci: „Nie ma nic lepszego niż Pacyfik”. Radośni mieszkańcy, wszechobecny spokój, wolno mijający czas, bogactwo kultury i podwodny raj – to wszystko odnalazłam właśnie na Palau.

Jak się tu dostać?

Jako że to kierunek mało znany i bardzo odległy, biura podróży nie oferują zorganizowanych wycieczek. Sporadycznie możemy znaleźć dość kosztowne safari nurkowe. Na Palau wybieramy się więc na własną rękę. Ceny lotów są zazwyczaj wysokie, nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy żadnych promocji. Każdą cenę w granicach 2–3 tysięcy złotych w dwie strony należy uznać za przystępną. Najlepiej szukać ofert linii Qatar Airways zatrzymujących się w Seulu lub China Airways wykonujących przeloty przez Tajwan. W ubiegłym roku Qatar Airways oferowało bardzo dużo promocji z różnych europejskich destynacji, między innymi z Pragi, z Kopenhagi czy z Oslo. Mnie udało się znaleźć bilet w dwie strony na trasie Warszawa – Koror w cenie 2600 zł liniami Qatar Airways do Seulu, natomiast z Seulu do Palau lot odbył się przewoźnikiem Asiana Airlines. Po drodze zwiedziłam również Dohę i Seul.

Gdzie się zatrzymać?

Palau jest nastawione na bogatych turystów, dlatego na głównych wyspach przeważają kosztowne resorty. Nie oznacza to jednak, że nie ma innych możliwości. Mnie udało się znaleźć nocleg na Couchsurfingu, jednakże graniczy to z cudem, gdyż na wyspie reklamuje się jedynie dwóch mieszkańców. Osobiście polecam szukanie zakwaterowania u tubylców, poprzez Airbnb lub w tak zwanym homestay, które z łatwością znajdziemy w Internecie.

Jak się poruszać?

Nie ma transportu publicznego. Taksówki są rzadkością i wiążą się z dość wysokimi kosztami. Jeśli chcemy poruszać się po czterech głównych wyspach (połączonych mostem), najlepiej wypożyczyć auto lub skuter. Na Palau panuje ruch prawostronny i jest tylko jedna główna droga. Pojazdy są jednak przede wszystkim importowane z Japonii, należy więc się przygotować, że jako kierowca zajmiemy miejsce po prawej stronie. Polecam również autostop. Miejscowi są bardzo ciekawi nowych przybyszów, dlatego z chęcią podwożą turystów w różne miejsca.

Wodospad Ngardmau płynący z najwyższego szczytu Palau.

Co jeść?

Kuchnia palauańska składa się przede wszystkim z owoców morza, ryb i dań z mięsa wieprzowego. Jako że przez 30 lat archipelag był pod administracją japońską, będziemy mieli okazję spróbować również różnych potraw z tego regionu. Na Palau uprawia się tapiokę i taro (lokalny ziemniak), dlatego warto skosztować dań przygotowanych na ich bazie. Na odważnych czeka tradycyjny przysmak – nietoperz gotowany w mleku kokosowym. Mieszkańcy uważają go za rarytas.

Jak się porozumieć?

Obowiązują dwa języki urzędowe: palau i angielski, dlatego porozumiemy się bez kłopotu.

Jak zorganizować wycieczki?

Na Palau znajduje się kilka agencji turystycznych sprzedających jedno- lub dwudniowe wycieczki. Ceny są wysokie – zazwyczaj w granicach 70–200 dolarów od osoby. Część atrakcji możemy zorganizować na własną rękę, co będzie dużo tańsze – chociażby wyprawę kajakiem po Rock Islands lub statkiem na wyspę Pelieu czy Kayangel. Zawsze warto podpytać mieszkańców, np. w lokalnym barze. Właściwie w każdy weekend organizowane są rejsy w dalsze rejony archipelagu połączone ze snorkelingiem. Dołączając do grupy, dokładamy się jedynie do wynajmu łódki.

Kiedy się wybrać?

To kierunek atrakcyjny przez cały rok. Niemniej rekomenduje się wyjazdy w porze suchej (od listopada do kwietnia), kiedy występuje najmniej opadów w ciągu roku. Pamiętajmy, że panuje tu klimat tropikalny, więc przelotne deszcze i pochmurna aura występują dość często.

Szczepienia i wiza

Nie wymaga się szczepień, z wyjątkiem sytuacji, kiedy do pół roku przed przyjazdem przebywaliśmy w regionie dotkniętym żółtą gorączką. Wtedy musimy okazać certyfikat. Obywatele polscy nie są objęci obowiązkiem wizowym na okres nieprzekraczający 90 dni.

Co spakować?

Słońce na Palau jest bardzo intensywne, dlatego należy koniecznie zaopatrzyć się w kremy do opalania z wysokim filtrem, najlepiej jak najbardziej naturalne. Możemy to również zrobić zaraz po przyjeździe – tutejsza oferta ekologicznych filtrów przeciwsłonecznych jest naprawdę bogata. Musimy też pamiętać o środku na komary, porządnym nakryciu głowy i butach do wody, które mogą się przydać w niektórych miejscach snorkelingowych.

Zamknij