Strona główna / WOJTKA ZDANIEM

Zwierzęta małe i duże

Zwierzaki zawsze były w moim życiu… od małego pamiętam owczarka niemieckiego w domu o imieniu Boy, wszelakich kanarkach, rybkach, chomikach, papugach, świnkach morskich… mnóstwo zwierząt było po drodze… pamiętam jednak moja przygodę już tak bardzo na poważnie.. jak rodzice moi bardzo chcieli abym pojechał na kolonię w wieku 11 lat 🙂 🙂 powiedziałem ok, jadę 🙂 ale chce mieć psa… i jak to ja wymyśliłem sobie rasę… która towarzyszy mi przez całe życie… to był Basset Hound 🙂 🙂 Dennis (nie mylić z naszych pierwszym szefem kuchni) tak się wabił… był moim prawdziwym przyjacielem… kochał i przyjaźnił się bezwarunkowo 🙂 bo czy można parówki… kiełbasy… nazywać jakimiś warunkami??? Nieeee, na pewno nie….. Bassety do dziś mają miejsce w moim życiu… za dużo podróżuję i nie mogę mieć psa tak zupełnie sam… a do tego Basset na Zanzibarze to totalna porażka dla zdrowia i samopoczucia.

Zwierzęta w naszym życiu odgrywają ogromną rolę… to członkowie naszych rodzin.. społeczności.. to nasi przyjaciele.. jedne zwierzęta są nam bliższe… inne dalsze. Mają mniejszy lub większy wpływ na nasze życie. Kolejnym zwierzęciem, które uwielbiam w bliskich relacjach jest koń… pamiętam jak przez przypadek trafiłem do stadniny koni pod Gdańskiem… chciałem izolacji przez kilka dni… wybrałem obiekt… nawet nie wiedziałem że tam są konie… przyjechałem późno wieczorem… usiadłem przy barze… zagadał mnie najpierw syn właścicieli Michał… za chwilę podszedł znajomy prawnik z Warszawy co mnie zbiło z nóg… i wtedy dowiedziałem się że to jedna z najlepszych stajni w Polsce 🙂 :-). Michał mnie namówił na spróbowanie nauki jazdy konnej… boże… skoki w lesie… galop w lesie… kłus alejkami leśnymi… zawody… to jak bajka 🙂 :-). Lubię prędkości… ale w naturze muszą odbywać się bez wspomagaczy silnikowych… tak jak w Jambiani na Zanzibarze nie można używać łodzi z dużymi silnikami… to tak samo uwielbiam to jak lecisz w galopie z ogromną prędkością… i słyszysz szum lasu… ptaków śpiew… a jeszcze sarny i jelenie przebiegają obok… To tak jak mknięcie zanzibarskim katamaranem ngalawa po oceanie indyjskim którego napędem jest żagiel wspomagany wiatrem… a obok chlupie woda od kolorowych ryb…. i to wszystko to prawdziwa natura… nie wspomagana nowoczesnością… 

Gdzie się nie rozejrzymy w naszym życiu zwięrzęta nas otaczają, życie człowieka równa się zwierzę, zwierzęta nam towarzyszą, a my chcemy tych przyjaciół przy swoim boku. Bo nie zdradzają, bo nie obgadują, bo nas celowo nie skrzywdzą, bo kochają bezwarunkowo. Z pokorą przyjmują nasz zły humor, z pokorą wysłuchają naszych trosk. Często idę plażą… niby sam… aby oczyścić głowę… ale nie sam.. bo przy boku mam psy, czasem swoje, a czasem jeszcze 4 inne albo i więcej. Idą, towarzyszą. Nie marudzą, że im się nie chce, że nogi bolą. Idą, idą… i końca nie widać w tym spacerze. Jestem tolerancyjny i rozumiem, że nie każdy czuje się dobrze w towarzystwie zwierząt, ale nigdy nie zrozumiem krzywdzenia zwierząt w jakikolwiek sposób.

Zwierzęta jakiekolwiek nigdy celowo nie robią ludziom krzywdy, jeśli nie naruszą ich poczucia bezpieczeństwa, ich rodzin lub po prostu z głodu… Człowiek bardzo często zabija dla fanaberii, zamęcza dla własnego ego, niszczy ciało i duszę zwierzęcia tylko dla własnego zabawy, wygody, sportu, mody… dlatego zawsze uważam, że wiele stwierdzeń to omyłki w toku myślenia… zarzucanie zezwierzęcenia… obrażanie przywarami zwierząt… to przecież zaleta nie wada… trzeba być uczciwym… bo czy być jak zwierzę to nie zaleta ? Cały ja zawsze inaczej interpretowałem lektury szkolne niż oczekiwała Pani Polonistka… zupełnie wszystko na odwrót… inny mam tok myślenia… jesteś świnią… wow! Czy widział ktoś złą świnkę? Żyjesz jak pies z kotem? No u mnie psy z kotami zawsze żyją w ciekawej symbiozie, a nawet jedzą to samo i to z jednej miski… jeśli człowiek nie spaczy umysłu zwierzęcia, jeśli człowiek nie zniszczy w nim psychiki to zwierzę samo z siebie nie zrobi krzywdy ani człowiekowi ani innemu zwierzęciu… bo tylko głód i obrona u zwierząt wyzwala chęć walki, ataku. Człowiek tak innych ludzi jak i zwierzęta traktuje często jak zabawkę, jak tarcza strzelnicza, jak zabawkę. A to wszystko nie tak… bądźmy jak zwierzęta… bądźmy jak małpy, tygrysy, świnki, bądźmy jak orły… a im mniej człowieczeństwa a tego „zezwierzęcenia” tym lepsi i bardziej wartościowi z nas ludzie… spójrzmy w oczy pierwszemu z brzegu zwierzęciu… pogłaszczmy po głowie… spójrzmy głęboko w oczy… i kto tu jest bardziej ludzki… chyba wolę być jak pies czy koń.

(Felieton został opublikowany w magazynie PiliPili Travel Buddy nr 2/2020)

Zamknij