Strona główna / WOJTKA ZDANIEM

Miasto moje

Miasta… kocham miasta choć mieszkam w wiosce na Zanzibarze…. i o co tutaj chodzi?

Jaki kraj takie miasta i to jest chyba powielająca się historia życia. Gdy zamieszkałem w Jambiani na Zanzibarze, moja mama zaskoczona sytuacją zapytała mnie: Synuś, ale przecież ty nigdy nie lubiłeś wsi, nigdy nie chciałeś mieszkać na wsi, a tu teraz taka sytuacja. I wtedy rzeczywiście zacząłem się zastanawiać o co w tym chodzi. Przecież kocham miasta, duże miasta. Mieszkałem w Gdańsku, Krakowie, uwielbiam Barcelonę, Rzym, Pragę… a tu nagle wioska w Afryce… 

Nigdy nie chciałem mieszkać na wsi. Jak byłem na wsi w Polsce, to było mi nudno. Bardzo nudno.., strasznie nudno… masakrycznie nudno… Przebiegła sarna… wydarzenie dnia… oooo przeleciał lisek… mega ruch na wiosce… Tym samym z moim szwędaczem to niestety zupełnie nie akceptowalne. Lubię, aby coś się działo. I nagle na Zanzibarze, wieś nad oceanem, wieś Jambiani.

Tylko tu ciągle coś się dzieje. Przyjdzie Masaj, ma coś do załatwienia, przyjdzie sąsiad z kokosami, ma je do sprzedania, wpadnie sąsiad z rybami, też ja ma do sprzedania. Może łódkę potrzebujesz? Może wiosło chcesz kupić? Mam kilka mango, chcesz? I tak w kółko coś… czy to denerwuje? Niee, coś się dzieje a to dla mnie ważne, bo ja lubię ruch. Lubię, aby coś się działo. Przebiegająca sarna, lisek, to trochę dla mnie za mało. Ale jak coś się dzieje, to jakby jednak dużo lepiej. 

Zanzibar to jednak nie tylko wieś. Zanzibar ma również miasta. I to uwaga, aż dwa (słownie: dwa) Jedno miasto to stolica wyspy – Zanzibar Town, a drugie to Makunduchi. Oba mają prawa miejskie, ale jednak Zanzibar Town bardziej przypomina miasto, bo jest przede wszystkim stolicą wyspy Zanzibar. To tu jest lotnisko, to tu mamy terminal morski pasażerski i towarowy. Tu też znajdują się wszystkie urzędy centralne, ulice handlowe, usługowe i to co potrzebujemy załatwić, jeśli jest niedostępne w naszej wiosce. 

Co kocham w miastach? Właśnie ruch, właśnie to że można skoczyć do różnych restauracji, że jeżdżą auta, że ktoś trąbi… ale też to, że mieszkając na ostatnim wysokim piętrze… mamy ciszę… jakby nic te kilkanaście metrów niżej się nie działo, a schodzisz kilka pięter niżej i jesteś w centrum cyklonu. 

Zanzibar ze swoim Zanzibar Town i najstarszą częścią miasta Stone Town (Kamienne Miasto) jest przy pierwszym poznaniu bardzo zaskakujący, dla mnie był wręcz niepokojący, wzbudzał bojaźń i strach. Lecąc na Zanzibar spodziewamy się turkusu oceanu i białego piasku… a Stone Town jest zupełnie inny, jest szary… bury… ale zyskuje przy dłuższym poznaniu… po dłuższym już mieszkaniu na Zanzibarze, Stone Town dał się poznać, zaprzyjaźnić, odkrył zakątki, miejsca, wzbudził emocje… ale nie da się tego tak poznać za pierwszym razem. Trzeba czasu, czasu, czasu… w wtedy Kamienne Miasto odkrywa przed nami tajemnice perskie.. omańskie… afrykańskie… bo taka jest historia Zanzibaru… różnorodna, bogata, wymagająca czasu i zaangażowania… Świat jest różny, ludzie są różni, miasta są różne.. i to jest całe bogactwo świata…

Zamknij